GKS Katowice – Górnik Zabrze 0:0 2009/2010

W chwili gdy piszę tą notkę zakończył się mecz dwóch śląskich drużyn: GKS Katowice – Górnik Zabrze. Wynik typowo „derbowy”, bo 0:0, ale warto przytoczyć to co się działo w tym meczu.

Jak to mówią wszelacy marketingowcy mówiąc o statystykach stron internetowych: „Statystyka bez kontekstu jest martwa”, a więc co z tego, że podam ile było rzutów rożnych i rzutów wolnych, skoro statystyka jest jak bikini. Pokazuje wiele, ale nie pokazuje najważniejszego.

Mecz wyglądał ujmując bardzo ogólnie w ten sposób: Górnik Zabrze, który miał inicjatywę, atakował bardzo ostrożnie i spokojnie. Próbował stworzyć sytuacje bramkowe poprzez atak pozycyjny, rzadko wykorzystywał np. długie podanie na napastników czy możliwość podania prostopadłej piłki, co było również utrudnione przez to, że GKS był raczej „schowany”. Było wiele dogodnych sytuacji, które raczej były po stronie GKSu Katowice, aczkolwiek nie było tu żadnej ewidentnej, stuprocentowej sytuacji dla którejś z drużyn.

Warto jednak dokładniej przyjrzeć się grze tak i drużyny jak i poszczególnych zawodników.

Na początku subiektywna statystyka ocen by Węgielek dla poszczególnych graczy Górnika Zabrze i to na tej drużynie przede wszystkim się skupię z oczywistych przyczyn:

Nowak – To był dobry mecz tego gracza. Wiele dobrych, pewnych interwencji. W pierwszej połowie jedna trudna interwencja na przedpolu (które zawsze było jego piętą achillesową). Jedna niepewna interwencja, bo przy atomowym strzale Nowaka (taka zbieżność nazwisk) miał problemy z jej opanowaniem.

W dziesięciostopniowej skali: 7

Gajewski – Zawodnik ten grał słabe zawody. Niezbyt odnalazł się zastępując Magierę. I z tą opinią myślę, że zgodzi się ze mną Adam Nawałka, który solidnie zrugał swojego zawodnika pod koniec pierwszej połowy. Ponadto gracz ten bardzo zapędzał się, a nie zawsze odpowiednio szybko wracał na pozycję.

Ocena: 5

Pazdan – W internetowej sondzie z tego co widziałem był dosyć wysoko, z resztą i z moich „badań” parę notek wcześniej wynikało, że rzeczywiście kibice go uwielbiają. Nie zaprezentował się jednak bezbłędnie. Sprokurował najgroźniejszą sytuację Gieksy, chociaż po tym naprawił swój błąd. Poza tym jego interwencje nie zawsze były poprawne. Nie patrzmy na Michała Pazdana przez różowe okulary (chociaż sam piłkarza tego bardzo cenię).

Ocena: 6

Banaś – solidny występ, bez większych błędów. Bardzo dobry strzał głową po rzucie rożnym, potem dobra próba z 20 metra z bardzo trudnej pozycji. Chyba wszystkim kibicom Górnika zadrżało serce, kiedy upadał na murawę bez ingerencji rywala (przypomnę, że przeszedł dopiero co długą kontuzję).

Ocena: 7

Kulig – Gracz ten starał się jak mógł, bardzo często podłączał się w ofensywie, często „rwał” z boku, nieźle w defensywie, chociaż było to efektowne, to niekoniecznie efektywne.

Ocena: 6,5

Strąk – Gracz ten nie zagrał zawodów życia. W dogodnych sytuacjach kiedy trzeba było podać szybko i dokładnie podawał wolno i niedokładnie… Poza tym sporo pojedynków główkowych wybijanych po prostu „byle dalej”. Obserwowałem go dokładnie, żeby ocenić czy rzeczywiście aż tak bardzo mocno pracował w środku pola jak to się zwykle mówi bez potwierdzenia o graczach grających na pozycji defensywnego pomocnika. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że niczym się nie wyróżnił, również w defensywie.

Ocena: 6

Przybylski – drugi pomocnik Górnika był bardziej aktywny, jak również w mojej opinii bardziej pomocny w defensywie. On rzeczywiście powalczył, raz solidnie kontuzjowany przez rywala. Bardzo szkoda, że jeszcze nie mógł zagrać nowy nabytek Górnika – Vladimir Balat, bo bardzo by się przydał typowy playmaker, którego rolę musiał przejmować często Bonin kosztem efektywności na skrzydle.

Ocena: 6,5

Szczot – wybrany graczem meczu przez internautów. Swoją drogą głosowało poniżej 500 ludzi, więc równie dobrze graczem meczu mógł zostać Besta (wyniki wśród małej grupy ludzi z reguły są bardzo przypadkowe). Skupmy się więc na tym co pokazał Szczot. Gracz ten na pewno był bardzo aktywny. Widać, że bardzo chciał, że pokazywał się do gry. Robił dużo „dobrego szumu”, wywalczył kilka fauli, które mogły skończyć się po rzucie wolnym bramką, ale szkoda, że z jego zagraniami nie szła efektywność. Oczywiście nie zawsze, ale bardzo często jego wrzutki były w stylu: „a nuż się uda”. Bardzo ładnie podawał do Pitrego w pierwszej połowie, mógł zaliczyć z resztą więcej niż jedną asystę, ale koledzy nie dopisali.

Ocena: 7

Bonin – Jak zawsze w jego zagraniach widać było doświadczenie, spore umiejętności techniczne. Z racji, że często brał na siebie ciężar rozgrywania piłki na boku nie mógł być taki efektywny jak zawsze. Miał kilka ciekawych momentów takich jak strzał po koźle, bardzo ładny i inteligentnie pomyślany wślizg (dzięki któremu nie było kontry, a Górnik mógł kontynuować akcję), dobre podania. Zabrakło jednak tego czegoś, po czym można byłoby ocenić jednoznacznie, że Bonin miał pozytywny wpływ na mecz. Myślę tu po prostu o bramce, bądź asyście.

Ocena: 7

Wodecki – aktywny, walczył, starał się. Gracz ten jednak to nie jest zawodnik klasowy, nie jest to gracz, który strzeli w tej rundzie gola na np. 0,7 meczu (a kogoś takiego potrzebujemy). Z trudem mogę znaleźć w pamięci sytuacje, w których strzelał na bramkę, za to zapamiętam jak po faulu toczył się przez równe pięć sekund. Niczym beczka (śmiechu).

Ocena: 6,5

Pitry – tego zawodnika też wielu ludzi bardzo lubi, ja będę bezwzględny. Gracz ten rozczarował w tym meczu i to bardzo. W sytuacji gdy miał jedno podanie w uliczkę (jedyne w całym meczu) i praktycznie jedynego rywala za sobą toczył się do piłki bardzo wolno. Jego strzały były niedokładne, nieskuteczne. W pierwszej połowie mógł trafić na listę strzelców z bardzo dobrego podania Szczota, ale skiksował. Nie miał zbyt wiele główek (taka była taktyka Górnika). Mecz niezbyt udany.

A tak nawiasem mówiąc to z niecierpliwością oczekuje na… Świątka.

Ocena: 6

Zmienników nie ma co oceniać (Besta, Cebula). Weszli na tyle późno, że niewiele mogę na ich temat powiedzieć. No może tylko tyle, że to był najprawdopodobniej jedyny mecz w życiu Besty, w którym nikogo nie sfaulował.

Czynniki zewnętrzne:

Doskonała atmosfera na trybunach, rewelacyjny doping. Z dumą mogę to powiedzieć. Był mecz zgody, więc kibice byli często wymieszani. Z tej strony naprawdę było świetnie!

Banaś bardzo narzekał w przerwie na zmrożoną murawę, na której niezbyt przyjemnie się gra, a szczególnie niezbyt fajnie się na nią upada. No cóż, taki zawód.

Sędzia Artur Radziszewski zaprezentował się przeciętnie. Gwizdał tak, by nikomu się nie narazić, by raczej być w drugim planie. Jak było jakieś zamieszanie pod polem karnym to po prostu szybko odgwizdał faul zawodników aktualnie atakujących. I tyle.

Boczni sędziowie odgwizdali trzy spalone, których absolutnie nie było. Dwa razy na niekorzyść Górnika, raz na niekorzyść Gieksy (przy czym sytuacja Gieksy była bardzo klarowna). To nie mogło się podobać.

Podsumowanie:

Górnik Zabrze po tej kolejce odrobił niektóre straty w sposób mikroskopijny, bądź do rywali którzy również zremisowali nie odrobił nic. Oczywiście, pozostaje niedosyt, ale trzeba pamiętać, że to był mecz wyjazdowy, za którymi Górnicy niespecjalnie przepadają. W następnym meczu jednak trzy punkty już muszą być jak w banku, powiem więcej, w Allianz banku.

Pozdrawiam, Węgielek.

Marzec 7, 2010 | 2 komentarzy | Permalink

Echa meczu Warta Poznań – Górnik Zabrze

W cieniu największego spadku w rankingu FIFA reprezentacji Polski od chwili powstania tegoż rankingu i protestu (w ogóle kiedy go nie było?) przeciwko PZPN startuje nasza Ekstraklasa, a w cieniu tejże ligi – 1 liga.

Październik 16, 2009 | 1 komentarz | Permalink
Page 6 of 6« First...23456