Paweł Strąk, czyli zwykły najemnik
Paweł Strąk to gracz, którego niejednokrotnie krytykowałem. Dzisiaj wytknę mu wszystkie grzechy. Bez wyjątku. To zawodnik, który w pierwszej drużynie Górnika grał tylko i wyłącznie dlatego, że nie było lepszych zmienników. Co wnosił do zespołu Strąk?
- Umiejętność w miarę celnego podawania wyłącznie do tyłu,
- Nie nadążanie za akcjami przeciwnika,
- Nieumiejętność szybkiego powrotu,
- Spowalnianie kontr,
- Wiele niecelnych podań powodujących bezpośrednio groźną akcje przeciwnika (średnio ok. 3 na mecz),
- Irytacje, nerwice i bóle głowy u kibiców.
Byli i tacy, którzy Strąka bronili. Niestety, mylili się. Dokładnie analizując jego grę można było mieć wrażenie, że to nie jest zawodnik nawet na poziom pierwszej ligi! I nie zmieniają tej sytuacji gole, które strzelił.
Paweł Strąk okazał się również swojej gry wartym człowiekiem. Zwykłym najemnikiem.
Wiele razy piłkarzom zarzuca się, że są zwykłymi najemnikami, że nie podchodzą profesjonalnie do swojej pracy. Często zarzuca się im, że nie traktują tego jak pasji. Nie obchodzi ich klub, ale tylko to, czy zgadza się pensja. Paweł Strąk potwierdza wszystkie te zarzuty…
Prezes Górnika Zabrze powiedział wyraźnie: Nie ma miejsca w Górniku Zabrze dla tego zawodnika! I co? Gracz ten zamiast rozwiązać kontrakt w sytuacji, kiedy go nikt nie więzi i nie trzyma na siłę i wiedząc, że jeżeli będzie chciał zostać, będzie grał w B-klasie (zespołu rezerw)… zostaje! Piłkarze na jego miejscu, którzy chcą się rozwijać, są ambitni, traktują piłkę poważnie na jego miejscu cieszą się, że mogą znaleźć klub, gdzie będą mogli się rozwijać. Nawet nie chcą myśleć, o graniu w tak niskiej lidze. Nie raz skarżą się, że klub nie chce zrywać z nimi kontraktu! A tu co?! Górnik daje mu wolną rękę w szukaniu klubu, a zawodnik odmawia, bo ma „gdzieś” granie piłkę. Jemu zależy tylko na pieniądzach!
Wstydziłbym się na miejscu tego zawodnika. I nawet, gdybym był takim materialistą jak Strąk, to rozwiązałbym, bo tym posunięciem stracił resztki szacunku. Resztki honoru. Widocznie Strąk znalazł sobie znakomite miejsce w Zabrzu do tego, żeby „być spontanicznym”. Zacytuje jego słowa po przyjeździe z Austrii:
Wkurzało mnie też to, że do klubu przychodzili jak do pracy w fabryce. Zero luzu, spontaniczności. Oni są tam zaprogramowani niczym komputery. Nie oceniam czy to dobre, czy złe, ale mnie to nie odpowiadało. Kiedyś trener narysował schemat gry kontrolnej. Idę do kolegi, z którym mam grać w środku. Mówię mu, zamieńmy się stronami, a on na to, że nie, bo ma być tak, jak napisał trener. Sztywniaki, maszyny. Albo te ich kompleksy względem Niemców. Nie mają swojego języka, kultury, we wszystkim kopiują Niemców. Jak patrzyłem z ławki na mecze ligi austriackiej, to zastanawiałem się: „Co ty tutaj chłopie robisz?”. Ogórkiem nie jestem. W lepszej, bo polskiej lidze miałem miejsce w składzie, a tu jestem rezerwowym.
Zaprogramowani niczym komputery? Ja myślę, a raczej dzisiaj będąc mądrzejszym o półtora roku gry tego zawodnika wiem, że ten wywiad w wolnym tłumaczeniu można przetłumaczyć tak:
„Ci piłkarze to ostro harują i trenują, by być jak najlepszymi. Zero obijania się, malkontenctwa. Oni tam są profesjonalistami!”
Sprowadzenie Pawła Strąka to było, chyba najgorsze posunięcie transferowe w całej karierze Henryka Kasperczaka. Co gorsza, pokrzywdził nim Górnika. Naprawdę, odetchnę z ulgą, kiedy ten piłkarz odejdzie. 100 % poparcia dla Łukasza Mazura i nigdy więcej takich piłkarzy w Górniku Zabrze!

