Górnik Zabrze – Jagiellonia Białystok 2010/2011

Michal Probierz

W “pecha” nie wierzę. I dalej nie zmieniam zdania. Problem jest jednak taki, że piłkarze Trójkolorowych są dzisiaj “pechowcami”, bo Górnik po wyrównanym meczu przegrał 0:1 po bramce Andriusa Skerli w 91 minucie.

Gole, których nie było

W tym meczu gol dla Górnika padł dwa razy. Tak przynajmniej zdawało się kibicom. Za pierwszym razem, po woleju Marciniaka bramkarz obronił piłkę na linii bramkowej. Na “gola” nabrała się również ekipa techniczna, która puściła “tryumfalną muzykę”. Niestety, Sandomierski w tym meczu, podobnie jak w całym sezonie był świetnie dysponowany. Drugi przypadek to dochodząca do bramki z rzutu wolnego piłka, którą mógł wepchnąć “do sieci” Adam Banaś. Niestety, nie udało się.

Mecz

Pierwsza połowa była żywa, chociaż nie można powiedzieć, że zespoły zaprezentowały otwarty futbol. Zabrzanie grali bardzo walecznie i ambitnie. Od początku ruszyli na rywala, tym samym tłamsząc zdezorientowanego rywala. Zawodnicy z Białegostoku się jednak pozbierali i to oni przejęli inicjatywę po ok. 15 minutach. Obie jedenastki podeszły do siebie z respektem ustawiając po jednym nominalnym napastniku. W grze Jagiellonii widać było ewidentnie brak “Franka”, za to w długich piłkach na Zahora brakowało zdecydowanie drugiego napastnika do pomocy. Połówka ta skończyła się sprawiedliwym remisem.

Druga połowa była dosyć senna i nudna, mimo to również i w niej pojawiły się sytuacje dla obu drużyn. Trzeba jednak przyznać, że to Jaga była, w tamtym czasie, ekipą dominującą i długimi fragmentami utrzymywała się przy piłce.

Piłkarze Górnika Zabrze grali niezwykle agresywnie. Dość powiedzieć, że obejrzeli aż 5 żółtych kartek za faule na przeciwniku.

Koniec końców remis byłby wynikiem najbardziej sprawiedliwym, niestety, w tym wypadku, piłka nożna sportem sprawiedliwym nie jest.

Kolejne spotkanie

Kolejny mecz zapowiada się równie ciężko, bo Górnicy zmierzą się z Wisłą Kraków. Podopieczni Maaskanta będą solidnie zmotywowani niemożnością wygrania meczu od 3 spotkań. Zabrzanie powinni przygotować się na ciężki mecz… Mecz odbędzie się 17 października o godzinie 17:00.

W kuluarach

W budynku, gdzie odbywała się konferencja prasowa dało się dostrzec Tomasza Frankowskiego, który chwalił się komuś, że “to pierwszy mecz wyjazdowy, na którym jest jego żona”. Co ciekawe, w tym meczu Frankowski nie wystąpił, bo jak tłumaczył jego trener – miał problemy zdrowotne i nie miał siły na rozegranie pełnego meczu. To, że nie pojawił się na ostatnie minuty było spowodowane jednak tym, że szybko kontuzji doznał Cionek i to pokrzyżowało plany personalne Probierzowi, który notabene, był bardzo ciepło przywitany przez kibiców.

Pozdrawiam, Węgielek.

This entry was posted on Saturday, October 2nd, 2010 and is filed under Uncategorized. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.