O stronie i autorze

Gdzie ja jestem? Co to za strona?

Jeżeli trafiłeś na tą stronę/bloga/portal (nazywaj to jak chcesz) to znaczy, że pewnie interesujesz się w jakimś stopniu piłką nożną.

Nie dowiesz się tutaj ile kto miał żon, z kim spał i co z tego wynikło. W sumie jak masz wejść na jakiś idiotyczny portal o ploteczkach to zostań tutaj… przynajmniej nie zgłupiejesz. Nie dostaniesz też tu informacji dotyczących obrad sejmu, parlamentarzystów, Radiu Maryja (wiem, wiem, właśnie 80 % czytających to zamknęło okienko/zakładkę) o planowanym budżecie (chyba że Górnika Zabrze). Jeżeli nie jesteś fanem futbolu (nawet takim niedzielnym) nie jesteś tym do kogo adresuje ten twór. Z czystym sumieniem możesz o mojej stronie zapomnieć.

Jednak jeśli kochasz te wspaniałe stadionowe przyśpiewki (nie tylko dotyczące sędziów), uwielbiasz oglądać mecze , zachwycasz się bramkami, który padły z przypadku jak również tymi, które (oficjalnie) były celowym zamiarem, jeśli nie obce są ci takie sformułowania: jak “pressing”, podanie “w uliczkę”, gra z “pierwszej”, “spalony” zostań i przeczytaj wszystko co się da. Potem możesz pogadać w komentarzach co o tym sądzisz.

Jeżeli jesteś osobą, która boi się pójść na stadion, bo myślisz, że dopadną cię tam wszelkiej maści bandyci, którzy tylko czyhają na takich jak ty, by przelać krew, a policja regularnie toczy z nimi wojnę na oczach całego świata, zostań koniecznie na tym blogu i wyjdź z Matriksa! Nie pozwalam ci wychodzić z tej strony! Ja ci podam dwie pigułki, mam nadzieję, że wybierzesz odpowiednią…

To nie jest miejsce tylko dla kibiców/fanów Górnika, owszem jesteście tutaj szczególnie mile widziani, w końcu jestem jednym z was czy tego chcecie czy nie. Kibic piłki nożnej (nawet kibic Legii Warszawa oraz Ruchu Chorzów) jest mile widziany!

O tym gościu co tu się wymądrza

Gdybym w skrócie miał określić moją osobę to powiedziałbym:

“Ślązak, Polak, kibic Górnika, optymista, cienki webmaster, przykładny chrześcijanin i uważny obserwator.”

Nie jestem żadną legendą Górnika ani też jej działaczem. Nie mam żadnych korzyści materialnych z tytułu pisania tutaj. Nienawidzę poprawności politycznej i choroby zwanej tyłkolizusostwem. Jestem kibicem – jak większość osób czytających to. Trzeźwo myślę, trzeźwo (dzięki działalności marketingu i jego aktywności w dystrybucji alkoholu jest to łatwiejsze niż się wydaje) podejmuję decyzję. Można mnie spotkać w Zabrzu, kiedy się da przy ul. Roosevelta. Jak widać nie mam zamiaru tylko stać i narzekać cichaczem, chcę prezentować swoje zdanie i konfrontować je.

Nienawidzę populizmu. Populizm ogłupia. Jeżeli moje zdanie, to zdanie kogoś to uważam się za barana. Barana, którego nie można rozróżnić ze stada baranów.

Gardzę schematami. Jeżeli to co robię będzie rutyną, a ty wchodząc na kolejną moją notkę wiesz o czym zaraz napiszę to znak, że moja praca jest gówno warta. Rzygam tym, gdy zawodnik po przegranym meczu mówi: “Bramka na 1:0 ustawiła cały mecz, drużyna przeciwnika broniła się praktycznie całą drużyną”, a trener przeciwnika mówi, że: “Wygraliśmy, bo wypełnialiśmy założenia taktyczne”. STOP powtarzalności, schematom, nudzie, przeciętności.

Nie cierpię podejścia “wygrywamy, to jesteśmy w niebie, przegrywamy – do gnoju”. Kibice Górnika tacy nie są (co pokazała frekwencja w I lidze) i chwała nam za to!

Nie popieram chamstwa. Nie uważam, że dobrym pomysłem na rozwiązywanie sporów są ustawki, nie popieram chuligaństwa, nie mam zamiaru zabijać nikogo za klub. Uważam się za normalnego człowieka, mam swoje moralne zasady.

Promuje pracowitość, inteligencję, wolność słowa, chęć pomocy, działanie, aktywność! Chcę mieć wpływ…